Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zupy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zupy. Pokaż wszystkie posty

środa, 13 lutego 2013

Kremowa porowa z serwatką


Składniki:

  • 3 pory
  • 1 cebula
  • 3 ziemniaki
  • 500 ml bulionu
  • 2 łyżki oleju rzepakowego
  • 2 czubate łyżki serwatki w proszku
  • sól i pieprz
  • łyżka posiekanego koperku



Pory czyścimy z liści, zużywamy tylko białe i jasnozielone części, kroimy w półplasterki. 


Ziemniaki i cebulę obieramy i kroimy w kostkę.
W garnku rozgrzewamy olej i wrzucamy warzywa, podsmażamy mieszając od czasu do czasu, aż warzywa zmiękną.
Wlewamy bulion, dodajemy serwatkę oraz sól i pieprz, całość mieszamy i gotujemy około 20 minut.
Zupę miksujemy na krem. 
Po podaniu posypujemy koperkiem.

Na zdrowie!


sobota, 2 lutego 2013

Krem z kalafiora


Składniki:

  • 2 małe kalafiory lub 1 duży
  • 2 marchewki
  • pietruszka i seler w korzeniu
  • pierś z kurczaka
  • 2 kostki rosołowe ze zmniejszoną zawartością tłuszczu
  • pęczek koperku
  • ok 2 litry wody
  • sól i pieprz


Umyte i obrane warzywa oraz pierś z kurczaka i kostki wkładamy do garnka. Kalafior myjemy i dzielimy na różyczki, dodajemy do warzyw i mięsa. Zalewamy wodą i gotujemy na małym ogniu do całkowitej miękkości warzyw. Dodajemy koperek, sól i pierz, całość blendujemy.
Dodajemy soli i pieprzu do smaku.
Smacznego :)



poniedziałek, 21 stycznia 2013

Zupa krem z marchwi


Składniki:

  • 1 kg marchwi
  • kawałek pietruszki i selera w korzeniu
  • kawałek pora
  • pierś z kurczaka
  • kostka rosołowa
  • pieprz i sól


Warzywa myjemy i obieramy, kroimy (oprócz pora) na niewielkie kawałki, pierś myjemy. Wszystko wkładamy do garnka, dodajemy kostkę rosołową, zalewamy wodą tak aby wszystko nią zakryć.
Gotujemy do miękkości (ok 45 minut).
Wyjmujemy pora a resztę blendujemy.
Dodajemy sól i pieprz do smaku.

Na zdrowie!



poniedziałek, 3 grudnia 2012

Fasolka niby po bretońsku

Uwielbiam fasolkę po bretońsku. Prawdziwa, wg. mnie, ma dużo mięsa i kiełbasy.
Ale przy odchudzaniu mięso przy fasoli może być zbędne, ponieważ fasola zawiera mnóstwo białka.
Ja miałam ochotę na tę potrawę, więc zrobiłam dziś taką "na niby".



Składniki:


  • 2 puszki białej fasoli
  • marchew
  • korzeń pietruszki
  • seler
  • pomidory w proszku ( nie są konieczne )
  • przecier pomidorowy
  • kostka bulionowa na wędzonce
  • sól i pieprz
  • oliwa z oliwek
  • woda lub wywar warzywny (ok. 1,2 l )


Marchewkę, pietruszkę i seler kroimy w półplastry/paski/kostkę. Wrzucamy do garnka z łyżką oliwy z oliwek, podsmażamy.


Warzywa zalewamy wodą/wywarem i gotujemy na małym ogniu 15 minut. Dodajemy pomidory w proszku, ok. 2 łyżki oraz kostkę na wędzonce ( w zależności od upodobań smakowych można dodać 2 szt).


Fasolkę odcedzamy i dodajemy do warzyw. Gotujemy ok 10 minut. Dodajemy przecier pomidorowy oraz pieprz i sól. Zostawiamy na ogniu jeszcze 5 min. od czasu do czasu mieszając.


Potrawy nie trzeba niczym zagęszczać :) 
Smacznego!



środa, 21 listopada 2012

Zupa krem z pora




  • Tę zupę po raz pierwszy jadłam w polecanej restauracji w moim mieście. 
  • Kiedy ją jadłam od razu chciałam ją ugotować :) Czytałam w internecie przepisy, jednak żaden nie był "idealny" dla mnie. Z informacji zawartych w przepisach zrobiłam swój własny, najłatwiejszy.

  • Składniki:
  • 1,5 l bulionu warzywnego (może być rosół)
  •  2 duże pory
  • pół brokuła
  • cebula
  • jogurt naturalny 0%
  • płaska łyżka masła lub oliwa z oliwek
  • sól i pieprz
  • 2 łyżeczki pestek z dyni


  1. Cebulę kroimy w kostkę. Por siekamy w piórka. Część pora zostawiamy do dekoracji. W garnku rozpuszczamy masło/oliwę i wrzucamy cebulę i por, podsmażamy aż zmiękną.
  1. Zalewamy bulionem. Kiedy się zagotuje przykrywamy i trzymamy na małym ogniu  15 minut.
  1. Dodajemy różyczki brokuła oraz sól i pieprz. Gotujemy jeszcze 10 minut.
  1. Całość miksujemy blenderem.
  1. Na patelni prażymy pestki (bez tłuszczu!)
  1. Zupę nalewamy do miseczek, na środku dekorujemy jogurtem, posiekanym w piórka porem oraz posypujemy uprażonymi pestkami. Smacznego!


poniedziałek, 19 listopada 2012

O rosole będzie.

Rosół prawdziwy, przepyszny.
W domu rodzinnym co niedzielę. Z domowym makaronem.

Niektórzy twierdzą, że ma właściwości lecznicze. Ja również.
Kiedy źle się czułam i zjadłam rosół, faktycznie lepiej się czułam.
Poprawę samopoczucie zaobserwowałam również u mojego syna kilkukrotnie w ciągu jego życia.
Może na prawdę leczy? A może to placebo?



Opiszę Wam, jak ja robię rosół.

Składniki:

  • kawałek drobiu, (porcja rosołowa, skrzydełka, udko lub pierś)
  • kawałek wołowiny ( antrykot, szponder lub kawałek udźca)
  • marchew
  • pietruszka korzeń
  • pietruszka zielona
  • seler korzeń
  • cebula
  • 3 ząbki czosnku
  • kawałek pora
  • kawałek kapusty włoskiej
  • pieprz, sól, kostka rosołowa (opcjonalnie)
Mięso myjemy wkładamy do dużego garnka. Warzywa obieramy, płuczemy, kroimy na mniejsze części i również wkładamy do garnka. Ząbki czosnku wkładamy obrane w całości. Cebulę obieramy, nabijamy na widelec i "opalamy" nad palnikiem (nie jest to konieczne) i wkładamy do reszty składników. Natkę pietruszki dzielimy na dwie części, jedną wkładamy do garnka a drugą zostawiamy do posiekania. Całość zalewamy wodą, stawiamy na małym ogniu.
Cały sekret polega na tym, aby rosołu nie gotować. Musi "pyrkać" jak mawiała moja babcia. Pyrkanie musi trwać az warzywa będą miękkie. Ja trzymam na ogniu mniej więcej półtorej do dwóch godzin.
Pod sam koniec dodajemy przyprawy. 
Całość przecedzamy przez drobne sito. Marchew, seler i pietruszkę kroimy w kosteczkę i wkładamy z powrotem do garnka lub bezpośrednio na talerz. Natkę siekamy i również dodajemy do rosołu i gotowe :)


Rosół można zrobić w wersji tłustej, lub chudej. Wszystko zależy od mięsa jakie wybierzecie. 
Możecie zostawić czysty bulion jako baza do zup i sosów. Możecie też zamrozić w pojemnikach na lód jako domowe kostki bulionowe. 

Moja mama drugiego dnia robiła z bulionu "ańlauf".  W kubku bełtała jajko, dodawała do niego mąkę i taką gęstą papkę wlewała porcjami na gorący ale nie gotujący się bulion. Powstawały kluseczki. Lubiłam to bardzo.


Lek czy placebo? Nie ważne. Najważniejszy w rosole jest smak! Niesamowicie rozgrzewa i jest sycący. 
Smacznego :)